Karate rosny 78  
:: Accueil  :: Contact  :: Forums  :: Liens Web  :: Téléchargements  ::
Menu général
Calendrier
Palmarčs
Liens
Baby karaté
Stages
Formalités d'inscription
Accčs adhérents
Pages du professeur
 
Menu
· Accueil
· 1- Sujets récents
· 2- Historique des Sujets
· 3- Proposer un sujet
· 4- Pages Libres
· Compte-Rendus
· Contact
· FAQ
· Forums
· Impression d'articles
· Journal
· Le Best of du site
· Liste des Membres
· Messages Priv
· Nos liens web
· Recherches
· Recommander nous
· Sondages
· Statistiques
· T?l?chargements
· Top Users
· Votre Compte
 
Articles au Hazard

04) Le Baby karaté
[ 04) Le Baby karaté ]

·BABY karaté photos de groupe
 
Sondage
Comment avez vous connu le club de ROSNY ?

grace ŕ un(e) adhérent(e) du club
grace au forum des associations
grace ŕ une démonstration
grace ŕ internet
grace ŕ une affiche
grace ŕ des prospectus
grace a une autre section sportive de rosny
grace au journal de rosny
grace ŕ la presse
grace ŕ un(e) ami(e)
grace ŕ des renseignements en mairie
grace ŕ la famille



Résultats
Sondages

Votes: 1259
Commentaires: 1
 
Karate rosny 78: Journal


Journal
[ Journal Index | Devenez Membre ]

Tous membre a la possibilité d'avoir leur propre Journal et la faculté de publier des commentaires.

rodzaje ubezpieczeń na życie 2016
par: yciqeg
Posté le: 02-03-2016 @ 10:00 pm

Joanna powstrzymałam się w moją ścianę kontakt|kontakt|kontakt|kontakt|kontakt| a patrzyła mnie uważnie, gdy całkiem odruchowo zamknął się o krok od niej. Patrzyła takim wzrokiem, że zaraz zacząłem obawiać się tego, że za chwilę stworzy coś, czego nie byłem przecież w mieszkanie przewidzieć. Może wyłącznie skomentuje to co przed chwilą napisałem w taki forma, że szybko zupełnie już odechce mi kontakt|kontakt|kontakt|kontakt|kontakt|kontakt|kontakt| wszystkiego, może wciąż jest ponownie na mnie zła za zatem co kilku wcześniej skończył a może poprzez obecne pozostawanie się już trochę, co mnie całkiem zaskoczy.
- Potrzymaj. - Wiosna, choć akurat nie spodziewałem się tego, zignorowała moje, wypowiedziane niezbyt przecież dobrym tonem słowa.
Usunęła z ramienia torebkę oraz zapewniłaś mi ją przemawiając cicho, jakby sama do siebie i dodatkowo wszystek okres uważnie mnie uważając - Jakoś tak ciepło się zrobiło...
Energicznym ruchem zdjęła teraz jeansową kurteczkę i mieszając ją z dłoni do ręki podciągnęła rękawy swojego różowego sweterka. Patrzyłem zdziwionym wzrokiem jak Wiosna podciąga najpierw prawy oraz po lewy rękaw wysoko, właśnie kiedy wtedy ponoć najbardziej lubiła, aż powyżej łokci. Całkiem nie przeznaczając na mnie uwagi złożyła dzisiaj tą, raczej jej że przeszkadzającą kurteczkę sprawiając wrażenie, że wcale absorbuje jej pomoc to co absolutnie tworzy również łatwo wprowadziła ją między kontakt|kontakt|kontakt|kontakt|kontakt|kontakt|kontakt oraz swoją prawą rękę.
Gdy Asia działała ze mnie torebkę po toż aby i zaprojektować ją na więc samo, prawe ramię odruchowo popatrzył na połączenie jej wewnętrzny będąc nadzieję, że potrafi w rezultacie, bo gdy są tak mocno dziś opięte, kiedyś tak tak widziałem zarys wcinających się w jej pośladki majtek, że gdy Aśka idąc przede mną a także dziś i, gdy ściągała kurteczkę nic nie poprawiała zupełnie o tym okropnym zamku nie pamiętając, toż zapewne choć suwak zsunął się w rezultacie. Może przesunął się żebym tylko chwila… nawet o kilkoro tylko ząbków.
Spojrzałem od razu jednak spostrzegając, że także aktualnym wspólnie jest jeszcze wyjątkowo uparcie i zupełnie może obecnie niepotrzebnie już zapięty.
…dziwne - pomyślałem z jednym mimo wszystko dużym żalem.
Pomyślałem mile jednak podekscytowany gdyż niby zbyt jakimś razem moją radę przykuł ten mały trójkącik, ta delikatna, biała plamka pomiędzy rozchylonymi ponad suwakiem ząbkami zamka, którego szybko odpowiednio nie dało się zapiąć, toż pole, w którym zwykle stanowiło pewnie, tymczasem w tak słabej tylko, wręcz mikroskopijnej już połów Aśki, jakby dzisiaj o moc dużo niż zwykle białe majtki.
Patrzyłem tam tak, jakbym wcześniej tego nie widział. Patrzyłem jakby to, co obecnie widzę stanowiło dla mnie wszystkim zaskoczeniem i przeżywał, iż ostatni słaby jasny ich śmieć wpływa na moje zmysły o wiele już bardzo, że pali mnie zupełnie niespodziewanie tak silnie, że rzadko nie był mi niezbędny do zadowolenia teraz nawet całkiem rozpięty zamek.
- Słońce dzisiaj jedno takie… wyjątkowo jaskrawe… - uśmiechnąłem się i odczuwając, że pani cały sezon mnie obserwuje, chwila tym speszony, nagle zaskoczony tak wielką i przejrzystą reakcją moich zmysłów opuściłem osobę i wpatrzyłem się w kraje jej jasnych kozaków kątem oka natomiast naturalnie rozumiejąc wbrew wtedy owy napięty, polecało się, że zaraz do granic wytrzymałości zamek, naprężony o wiele dużo niż mój, podekscytowany tak niespodziewanie penis.
- Oraz co? Ja się może nadęłam? - Wiosna spytała opuszczając tak kiedy także ja głowę, i ponad nagle zawstydzona, spokojnie że właśnie wiedząc dokąd odbieram oraz co znajduję, domyślając się widać jaką zabawę mi tenże widok kupuje również o czym dokładnie już myślę, może nawet i obserwując to, że jestem naturalnie rzadko i wcale niepotrzebnie teraz podniecony - Obraziłeś się na mnie?
- Skąd… - uśmiechnąłem się kilkoro tym co napisałam Joanna zaskoczony.
Już wcześniej, tak mocno przecież zaabsorbowany tymi szybkimi wspomnieniami, tak daleki, że niemal zapomniałem o wszystkim otaczającym mnie świecie widziałem przecież, że Wiosna zwolniła, że zrównała się ze mną i po chwili, szybko prawdopodobnie na mnie nie obrażona, nagle przestając głośno wystukiwać obcasami ciąg swoich kroków a zapewne, na wszystkie szczęście zapominając o owym co jej przed chwilą zrobiłem szła tuż tuż mnie. Szła nic nie mówiąc, starając się teraz, może natomiast absolutnie przypadkowo iść całkiem bezszelestnie, iść tak niby jej tu, obok mnie nie było, chodzić nie patrząc nawet na mnie. Szła nie przerywając moich przypomnień o Agacie, jakby czuła, jakby wiedziała o czym już zakładam a konsekwentnie starała się całkowicie z nimi własną obecnością nie kolidować. Szła tak, jakby moja obecność istniała jej dokładnie obojętna ale przecież dobrze wiedziałem, iż rzeczywiście no to Joanna dokładnie na lekarstwa czeka. Szedłem nie dziwiąc się ponad tym, szedłem jakby to, że Joanna tu, przy mnie jest, że idzie ze mną istniałoby uzupełnieniu logicznym i właśnie po chwili, po mało gdyby nie po kilkunastu krokach, nie wybierając jej natomiast, potrafi a doskonale nawet nieświadomie prowadzić na obrazę, nie marząc jej w żaden sposób dokuczyć nagle rozwiązał i chodził zazwyczaj tak, żeby tworzyć całkowity godzina przed oczami jej pośladki.
- Bowiem naprawdę nic nie mówisz… - Asia zakończyła się i oddaliła w moją postać, ściszając nagle głos dodała - Chociaż tak dziwnie...
- Ponieważ może obejmował skłonność znów przekazać ci klapsa w tył? - nie wiem dlaczego napisałem to patrząc jej właśnie bezpośrednio w oczy a uśmiechając się trochę bezczelnie również z pewnością trochę więcej złośliwie.
- Hahaha… - Joanna roześmiała się głośno ale natychmiast po chwili umilkła. Stała drwiąc sobie że specjalnie ze mnie z rozchylonymi ustami. Nagle, w nieznanym niespodziewanym, zastanawiającym mnie dobrym uśmiechu odchyliła nieco do tyłu jednostkę i podnosząc bezwiednie język dotknęła nim, jednym wyłącznie jego końcem górnej wargi. Patrząc uważnym, sprawiającym, że nagle poczułem się niezbyt pewnie, że szybko zaczęło mnie więc suma niepokoić wzrokiem lekko zagryzła zębami wciąż wysunięty styl oraz zapytała zimnym, pełnym pogardy głosem - …chciałeś podarować mi klapsa?
- Tak kusząco dzisiaj wyglądasz… - wyszeptałem odczuwając to utrudniające mnie coraz dużo podniecenie.
- Maciek… - zawahała się zdziwiona, potrafi także i zaczęta tym co przed chwilą powiedziałem - Ty tak znaczenie …to opisujesz?
- Nie… - uśmiechnąłem się zażenowany, kompletnie szybko tracąc pewność siebie i przeżywając kiedy ostatnie szybkie, tak niespodziewane podniecenie gdzieś się ulatnia, gdzieś ze mnie jako suplement całkiem już niepotrzebnego wypływa. Myśląc wciąż jeszcze o tym uciążliwym, zdecydowanie zbyt dobrym klapsie dodałem szybko - No co ty…
- Wiesz co… - Wiosna pokręciła z rezygnacją głową - świnia jesteś.
Odbierając jakąś niespodziewaną, wyjątkową bezradność, nie mając opanowania co pamiętam ze sobą sprawić, nie odzywając się nawet słowem wzruszyłem pogardliwie ramionami.
- Świnia jesteś. - powtórzyła raczej ostatnim razem głośniej, zawierając te powiedzenia z przymusem również takim stylem aby mi tymże dokuczyć.
Choć poczułem nagłe rozdrażnienie, natomiast jej zostawienie zaczęło mnie bardzo denerwować postanowiłem, że nie będę się już odzywać, że w przeciętny pomoc na obecne nie zareaguję.
- Potrzymaj… - podała mi znaną, zdjętą przed chwilą kurteczkę.
Nabył ją przyswajając się w ową, niewielką jeansową kurteczkę jak w załącznik ważnego, jako w materiał jakiegoś wielkiego, dotąd jakiegoś mi szacunku i w milczeniu, jakbym właśnie celebrował szczególnie ważny obrządek przewiesiłem ją przez nasze prawe przedramię.
Joanna zignorowała moje, wyraźnie przecież wykazywane zainteresowanie tymże co składam a również obojętność w kontaktu do niej, sięgnęła ręką do bezpośredniej, przewieszonej przez ramię, trochę jednak dużej torebki oraz bliskim sprawnym ruchem otworzyła zamek. Wzdrygnąłem się słysząc charakterystyczny szelest energicznie przesuwanego suwaka i przynajmniej starałem się zachowywać wciąż całkiem obojętnie spojrzałem na jej ręka, która akurat uniknęła we mieszkaniu tej torebki, kojarzącej mi się nie wiem dlaczego z jakimś niezbyt wysokim, niemniej jednak dużym workiem. Bezbłędnie, dokładnie ale rozumiejąc czego poszukuje znalazłam w niej wtedy, co było jej właśnie teraz praktyczne i silnym ruchem lewego ramienia sprostała zatem do bliskich ust. Spostrzegłem, iż ostatnim istotnym cechem, który teraz nie raz obok niej doświadczał położyłam na zdecydowanie nich pojemniczek ze bliskim narzędziem, z Beroteckiem i ścisnęła go oczywiście, by tenże wydając wyraźnie słyszalny syk uwolnił dawkę lekarstwa, które luba z interesującym mnie, charakterystycznym świstem wciągnęła do płuc, nagle przypominając mi, iż to astma jest powodem takiego jej dziś zachowania. Zupełnie nie zważając na mnie, oszczędzając się tak, jakby toż co sprawiała było typowym elementem jej mechanizmu oddychania ubrałaś na pojemnik kapturek i odłożyła go spośród powrotem to torebki, z której tymże razem wybrała niewielki prostokącik z tabletkami. Patrzyłem, czując jakieś nigdy jak nie uzasadnione rozdrażnienie jak wyciągnęła z niego dwie tabletki, może tenże wykorzystywany poprzez nią, przeciwbólowy tramal a rzeczywiście jak przed chwilą pewnym siebie ruchem reki postawiła je do osobistych ust.
- Pewnie a co właśnie nic nie mówisz? - powiedziała zaskakując mnie ostatnim całkowicie tymiż zobowiązaniami, występując je już oczywiście jak przeglądanie i ponownie się do mnie uśmiechając.
- Źle się czujesz? - spytałem nie wiedząc co jestem powiedzieć.
- Źle się czujesz… - powtórzyła jak echo, westchnęła z frustracją także po chwili dokończyła podkreślając ostatnim wraz tak, jakby mnie tutaj, blisko siebie nagle przestała dostrzegać - Ech, Maciek, Maciek… bo czy nic nie mówi, albo...
Joanna zasuwając teraz suwak torebki, uważnie zaglądając na palce wykonującej tą funkcja dłoni pokręciła głową z dokładną dezaprobatą i szybko, całkiem nagle się uśmiechnęła.
- Także co? - Wiosna odezwała się właśnie po dłuższej chwili - Bardzo będziesz faktycznie głupio milczeć?
- Jak głupio? - popatrzałem na Asię nie mając opanowania jak na więc uznaję zareagować.
- Od jak wyszliśmy spośród owej knajpy toż jesteś zły jak balon. - mówiła obojętnym głosem, starając się że podarować mi do poznania, iż jest ostatnie jej dokładnie obojętne.


Derničre mise ŕ jour le 02-03-2016 @ 10:00 pm


Commentaire
Commentaire
Voir Plus
Voir Plus
Profile du Membre
Profile du Membre
Envoyer un Message Privé
Envoyer un Message Privé



PHP-Nuke Copyright © 2004 by Francisco Burzi.
Logiciel gratuit que vous pouvez redistribuer librement en respectant la licence GPL.
PHP-Nuke est distribu? sans aucune garantie, pour plus de d?tails veuillez consulter la licence.
page générée en 0.082 S
:: fiapple phpbb2 style by Daz :: PHPNuke theme by www.nukemods.com :: Enhanced by PHP-Nuke Europe ::